Przy umowie przedwstępnej głównie chodzi czy ma być zaliczka, zadatek bezzwrotny, czy zadatek zwrotny przy braku otrzymania kredytu.
Kupujący najczęściej chcą zadatek zwrotny przy trzech odmowach z banku. Tylko jak to wykażą, że bank nie udziela kredytu? Nie znam banku, który wyda papierowe/elektroniczne zaświadczenie, że nie przyzna danej osobie kredytu hipotecznego. Mbank wysyła sms [tak pamiętam] a reszta przekazuje, że NIE przyzna.
Sprzedający już chce zadatek, pierwsze pieniądze dla niego. Może gdzie indziej zadatkować na nowe mieszkanie, zapłacić wynagrodzenie pośrednikowi. Mieć większą pewność, że kupujący się nie wycofa. I wtedy może wycofać ofertę z rynku, z portali, ściągnąć baner. Dajemy sobie x czasu na organizację kredytu, dokumentów do notariusza. To jest ok.
Przy zaliczce to jest bezkosztowe dla obu stron. Kupujący chce, żeby już więcej nie promować oferty.
Z tymi zwrotnymi formami jest tak z mojego punktu widzenia, że kupujący odzyska pieniądze, ale sprzedający nie odzyska czasu [czasami to kilka miesięcy], w którym mógł promować ofertę i sprzedać innemu kupcowi.
Także często dla kupującego zadatek jest ok, pod tym względem, że blokuje sprzedającego. Bo gdyby sprzedający chciałby się wycofać, to musi zwrócić podwójny zadatek. A głównie to już jest kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 🙂
